niedziela, 30 grudnia 2012

dlaczego dizajneko?

dizajenko powstało najpierw w naszych głowach, kiełkowało od dłuższego czasu, aż przyszedł moment, w którym wyrosło i postanowiło się pokazać publicznie. Wszystkie trzy urodziłyśmy się w Gliwicach jakiś czas temu, na tyle dawno, że nieobce są nam puste półki, kolejki, kartki i inne "uroki" minionego ustroju. Pamiętamy jednak, że wtedy żyło się bardziej ekologicznie. Chociaż nie wiedziałyśmy, że tak żyjemy. Mniej mieliśmy, mniej wyrzucaliśmy, a więcej kombinowaliśmy i wymyślaliśmy. Ludzie byli kreatywni w codziennym życiu. W wielu domach pozostały jeszcze takie przedmioty, coś z niczego, drugie wcielenia rzeczy, przerabiane ubrania, spruwane swetry, żeby zrobić na drutach coś nowego. Spójrzmy na zabawki, były jakiś misie i lale, często odziedziczone po starszym rodzeństwie czy kuzynostwie, ale ja najbardziej lubiłam bawić się narysowanymi przez siebie postaciami, albo przyozdobionymi rolkami z papieru toaletowego, lalkami z gałganków, które babcia miała poupychane w szafach "bo się jeszcze mogą przydać". I przydawały się, żal było wyrzucić, nie dlatego, że było drogie czy piękne, po prostu mogły być potrzebne. Kiedyś koleżanka ukradła mi opakowanie po zachodnim mydle, które mama dostała w paczce a ja przechwyciłam, bo było ładne i pachniało. Wyobrażacie sobie mój żal gdy odkryłam jego zniknięcie?
A piwnice? Sprzątaliście kiedyś piwnicę w kamienicy dziadków? Mój dziadek Józef, ułan ze Lwowa, pamiętał jeszcze gorsze czasy i zbierał dosłownie wszystko, to czego nie dało się spalić w piecu a "mogło się przydać" lądowało w piwnicy. Gdybym teraz miała jeszcze te rzeczy... ile ciekawych przedmiotów mogłoby powstać.
Nie piszę tego po to, żeby gloryfikować poprzedni ustrój, tylko, żeby przypomnieć tamtą kreatywność. Z latach 90-tych z kolei wspominam taką czynność, która dziś może śmieszyć nie mniej niż sceny z "Misia". Moja mama prała reklamówki - te plastikowe, które do niedawna były rozdawane za darmo do każdych zakupów.  mieliśmy je w szufladzie i wielokrotnie używane ulegały zabrudzeniu, lądowały potem wszystkie w wielkiej misce i po praniu suszyły się na balkonie :)
Zachwycamy się pomysłami z zagranicy, a tymczasem upcykling, recykling oraz zasady życia w zgodzie z naturą są dla Polaków czymś naturalnym. 
Postanowiłyśmy stworzyć miejsce, gdzie ta kreatywność i odpowiedzialne projektowanie będą zebrane, promowane i popularyzowane. Przygotowania do uruchomienia portalu trwały prawie rok. Wciąż zamieszczamy poprawki i nowe funkcje, bo taki serwis jest tworem żywym i elastycznym. Prosimy o wyrozumiałość i zapraszamy do poznania współpracujących z nami projektantów, zakupu ich produktów i lektury bloga.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz